Tag: lexus

Może nie doprowadza na sam szczyt, ale świetnie gotuje i obłędnie wygląda.

Pewnie większość mężczyzn, podobnie jak ja, ma dość tej całej medialnej otoczki wokół twarzy szarego pana. „50 twarzy Greya” to podobno coś dla kobiet w kwiecie wieku, które skrycie marzą o tym, by ich mąż raz rzucił je na łóżko i używając przedmiotów gospodarstwa domowego doprowadził je na sam szczyt. Jeśli nie mąż to ostatecznie może to być ich nauczyciel… Read more →

Jestem oazą spokoju.

Rok 2015 jeszcze się na dobre nie rozkręcił, a już zaczyna mi drgać prawa powieka. Zazwyczaj staram się sam nikomu nie wadzić i może to naiwne, ale chciałbym żeby inni robili to samo. Dzieje się jednak inaczej. Najwyraźniej rolnikom znudziło się siedzenie w domach i patrzenie na brzydkie żony. Postanowili wyjechać na drogi i zakorkować naszą piękną stolicę. Mało, że… Read more →

Jeśli nie mieszkasz w Sosnowcu to raczej nie pojedziesz nim zbyt szybko.

W Polsce z różnych względów cenimy sobie niemiecką motoryzację. Ciężko jest przejść kilka metrów by nie zobaczyć jakiegoś Volkswagena czy BMW, a to powoduje, że nasze ulice wkrótce staną się monotematyczne. Wiadomo bowiem, że pierwszy samochód mocno definiuje następny. Jeśli zbytnio się nie psuje i nie trzeba spalić go pod siedzibą lokalnego dilera za niewymienioną żarówkę dość chętnie wybieramy następny… Read more →

Lexus z paszczą Predatora rusza na niemieckie łowy.

Wyprodukowanie luksusowego samochodu nie jest rzeczą łatwą. To znaczy być może w gruncie rzeczy jest, ale sprzedanie go to zupełnie inne wyzwanie. To tak jakby Fiat wyprodukował model 1000000 konkurujący z klasą S. Nikt by go nie kupił poza Ambasadami Włoch i rządem kraju Berlusconiego.

Dlatego tak bardzo dziwi postęp i sukces marki, która nie ma jeszcze ćwierćwiecza. Oczywiście stoi za nią Toyota, ale zrobienie z nieznanej firmy pełnoprawnego konkurenta dla trójki z Niemiec to olbrzymi sukces.

Co prawda zaliczają wpadki produkując ciągle hybrydy, ale co ważne dla fana z benzyną zamiast krwi mają w ofercie również jednostki tradycyjne.

Nowa wersja najmniejszej limuzyny japońskiego producenta może w  końcu zerwać z łatką bardziej luksusowego Avensisa. Designerzy z Lexusa w końcu z odwagą potraktowali nadwozie tnąc i przecinając je z każdej strony. Sylwetka jest ostra i na swój sposób sportowa. Nie jestem przekonany co prawda do daleko pociągniętych tylnych lamp, ale przód z paszczą Predatora i oczami podkreślonymi indiańskimi znakami wojennymi budzi respekt na lewym pasie. Można nawet powiedzieć, że IS jest ładny.

Wnętrze trąci nieco Lexusem LF-A, ale to żaden zarzut. Wszystko wygląda dobrze, jest spasowane na odpowiednio wysokim poziomie i w końcu jakoś wygląda. To nie tylko połać materiału z pustą przestrzenią, ale prawdziwa deska rozdzielcza z przyciskami. I myszką sterującą, do której trzeba się przyzwyczaić.

Na osobną pochwałę zasługują fotele. Zapewniają odpowiednie wsparcie i są wystarczająco komfortowe. Nie zasypiasz w nich, a same w sobie zachęcają do jazdy.

Dawniej Lexusy były znane ze świetnego nagłośnienia, ciszy w środku, komfortu i porażającej nudy jeśli chodzi o prowadzenie. Były kompletnie wyprane z emocji jak nie przymierzając pralka automatyczna.

Jednak inżynierowie robiący sportowego LF-A najwyraźniej zakradli się w nocy i wprowadzili kilka zmian i w IS-ie. Rezultat to sztywniejsza karoseria oraz poprawione zawieszenie i układ kierowniczy. Samochód jest niższy i szerszy, co pozwala na bardziej agresywne branie zakrętów. Na szczęście nie kosztem komfortu, ten nadal jest na swoim miejscu.

Mimo to spece od elektroniki wrzucili swoje trzy grosze, w właściwie litery pod postacią ESP. Samochód wiele na tym traci, moc jest zbyt sztucznie ograniczana. To zupełnie niezrozumiałe ze względu na naprawdę dobre zawieszenie i podwozie. Wciskając odpowiedni przycisk na szczęście możemy uwolnić się od tego kagańca i pobawić IS-em, ale nawet wtedy nie ma chwil strachu i powodów do niepokoju.

Do tego jednak nie przystaje silnik. Jest dobry, ale ma za mało mocy. V6-tka ma tyle samo mocy co Golf GTI i sześciobiegowy automat, który sam w sobie jest dobry, chociaż nie na tyle żeby konkurować ze skrzyniami dwusprzęgłowymi. Osiem sekund do setki to niezły wynik, ale czuć, że podwozie i cały samochód mają ochotę na więcej. Brakuje wersji 350, która jest u nas niedostępna, ale to dodatkowo zaostrza apetyt na wersje z literką F.

Karą dla Lexusa i innych producentów powinno skończyć się sztuczne brzmienie dźwięku. Sam silnik warczy całkiem dobrze, ale dodawanie mu rasowości poprzez głośniki przywodzi bardziej grę niż rzeczywistość. Ktoś kto  na to wpadł powinien słuchać do końca życia Stachursky’ego w ramach pokuty. Rozumiem wytłumienie wnętrza, ale jedna mata mniej i wyrzucenie systemu sztucznych dźwięków obniży cenę, masę i zapewni zadowolenie klientów.

Lexus zapewnia, że nowy IS jest najlepszy w klasie. Nie do końca, ale w niczym nie odstaje. Jeśli jesteś znudzony niemieckimi samochodami to ten Japończyk jest idealnym wyborem. Szkoda, że nie tańszym również, ale to niezła cena jak za tak dobrze zaprojektowany samochód. To pierwszy Lexus, zaraz po LF-A, którego się chce tylko dlatego, że pod wieloma względami jest świetny. Wystarczy kilka małych zmian i będzie znakomity.