Tag: felieton

I jeszcze osiem kłamstw, którymi karmią nas eksperci od motoryzacji.

  Każdy z nas ma chwilę przełomu. Próg, do którego dochodzi i już nic nie jest takie jak dawniej. Normalnie nie interesuję się polityką ale ilość chłamu, szlamu oraz degeneracji przekracza wszelkie granice. Obojętnie czy sięgniecie po SLD, PO czy też aktualnie panujący PiS. Bez różnicy, czego się nie dotkniecie to możecie być pewni, że zacznie śmierdzieć. Ilość kłamstw jest… Read more →

Dziesięć kolejnych kłamstw, którymi karmią nas eksperci od motoryzacji.

Jakby ktoś nie zauważył mamy wakacje. To zdanie kieruję zwłaszcza do ciężko pracujących w korporacjach. Nie wszyscy mogą sobie pozwolić na wyjazd, wszak nie każdy należy do jednej z uprzywilejowanych grup społecznych, jak posłowie, nauczyciele czy górnicy. Teoretycznie każdy powinien mieć wolne, by poświęcić przynajmniej dwa razy więcej czasu niż zazwyczaj na oglądanie kotków, ale rzeczywistość jest inna. Mam jednak… Read more →

Następnym razem, gdy spotkasz właściciela Ferrari złóż mu pokłon i podziękuj.

Premiera naszego nowego szybkiego pociągu spowodowała, że czas podróży między naszą piękną stolicą a krystalicznie czystym morzem skrócił się do niecałych trzech godzin. Jak na nasze warunki to spektakularne osiągnięcie technologiczne. Nie zmienia to jednak faktu, że jesteśmy jak zwykle daleko za mniejszościami rasowymi. Ale ma to również swoje pewne dobre strony. Nie dalej jak kilka tygodni temu brytyjski rząd… Read more →

Kiedy będę starym chłopcem.

Nie wiem jak część czytających niniejszą rubrykę, ale zbliżając się do końca roku ewidentnie czuć już oddech następnego. A to ni mniej ni więcej oznacza kolejną cyfrę w waszym życiorysie. Nie ważne, że macie urodziny za dobrych kilka miesięcy, rocznikowo jesteście już starsi. Ale nie martwcie się, nie tylko wy. Sam zaczynam powoli odczuwać upływ czasu. I bynajmniej nie wiąże… Read more →

Ty powiedziałeś b, rząd pozwala powiedzieć ci a.

„Mamy dobry rząd. Wybitnych fachowców. Gospodarka idzie do przodu, a ludziom żyje się coraz lepiej”. Przynajmniej tak twierdzą miłościwie nami rządzący oraz kabaret Neonówka. Jednak teraz nasz już były premier wraz z całą ekipą postanowili wreszcie zrobić coś dla kierowców. I nie jest to bynajmniej coś tak błahego i nic nieznaczącego jak obniżka akcyzy na paliwo, darmowe autostrady, niższe ubezpieczenia,… Read more →

Czasem warto dmuchać świeczki.

Większość na tym świecie uwielbia urodziny. Ja ze swoim cynicznym podejściem do życia staram się być w uprzywilejowanej mniejszości. Dlaczego uprzywilejowanej? Traktujesz dzień urodzin jak każdy inny. Nie tracisz czasu ani pieniędzy na zbędne przygotowania. Nie jesteś zmuszony do wysłuchiwania jednakowych formułek zwanych szumnie życzeniami z ręką ociekającą potem. Wszyscy nagle sobie o tobie przypominają. Nic to, że nie widzieliśmy… Read more →

Gdybym był ukraińskim oligarchą.

Świat mediów obecnie zwariował na punkcie Ukrainy. Jako, że jest to jednak z gruntu rubryka apolityczna będzie wolna od wszelkich stanowisk i dywagacji. Faktem jest jednak, że ten kraj ma wielu naprawdę bogatych ludzi. I nie mam tu na myśli tego, że ktoś ma Ferrari, Lamborghini czy Veyrona. Albo nawet tego, że ma te trzy auta w swoim garażu. O… Read more →

Wyjedźmy wszyscy na drogę.

Zdaje się, że wszyscy jak jeden mąż nienawidzą kierowców, którzy nawet między sobą nie pałają zbytnią estymą. W każdym razie ta grupa społeczna ostatnimi czasy stała się jedną z najbardziej uciśnionych. Coś co jest środkiem transportu, hobby, czy ważnym wsparciem dla gospodarki co dzień dostaje nową kłodę pod koła. Mamy rząd, policję, straż miejska, Parlament Europejski, zielonych, producentów samochodów, przechodniów,… Read more →

Quo Vadis BMW.

Lubię samochody z Monachium. Nawet bardzo. Być może ma to związek z dresem z pięcioma paskami, w którym chodzę po domu. Samochody ze śmigłem na masce mają niewątpliwie kilka zalet. Są dobrze wykonane. Każdy znajdzie odpowiedni model dla siebie, sportowy czy komfortowy, zwinne coupe albo wielkiego suva. Wszystkie jednak są ponad miarę dopracowane i cechuią znakomitymi właściwościami jezdnymi. Napęd na… Read more →

Z prądem lub pod prąd.

Miniony rok był bogaty jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju premiery motoryzacyjne. W końcu nowe, dopiero co wymyślone nisze same się nie zapełnią. Nawet na rynku, jak to w swojej nomenklaturze Anglicy określają, hipersamochodów pojawiło się paru nowych graczy. To szczególne wydarzenie zwłaszcza, że odbywa się rzadziej niż olimpiada czy wybory do Parlamentu Europejskiego.

Mamy nowe Enzo, Carrerę GT i F1. I idąc za przykładem posłów PiS-u, czyli nie widziałem a się wypowiem, to nie jeżdżąc żadnym z nich trochę pomarudzę. Nadają się do tego idealnie bowiem technologia w nich zastosowana za kilka lat trafi do tańszych samochodów. Odpowiedzialni za nowe samochody po omacku wciskają nam coś, w co sami nie wierzą.

Każdy z wielkiej trójki wygląda obłędnie. Może Porsche jest bardziej surowe i techniczne, ale również się broni. Benzynowe silniki zapewniają sporo mocy. Na nieszczęście dla osobników z płonącą benzyną w żyłach wspomożono jest napędem elektrycznym. Głównie działają na zasadzie dodatkowego kopa w nerki, dzięki czemu moc rośnie do blisko tysiąca koni mechanicznych a momentu obrotowego jest tyle, że wystarczy do zmiany kierunku ruchu kuli ziemskiej.

Niestety zaproszenia z Zuffenhausen nie dostałem, ale wszyscy ci co byli nie kryli zachwytów. W końcu nikt nie podskoczy Porsche. Nie sugeruję, że 918 źle się prowadzi bo pewnie tak nie jest. Ale z wyłącznie konwencjonalnym silnikiem byłoby 150-200 kg lżejsze, a czas projektowania byłby krótszy. Szkoda, że kosztując cztery duże banie będzie garażowym eksponatem i mało kto to zweryfikuje.

W określonych przypadkach, czyli prędkościach umożliwiających przejazd po Pit Lane i dojazdach do torów wystarczą same silniki elektryczne, więc jest i cicho i ekonomicznie. Słowa idealne opisujące sportowy światek. Sto lat silników spalinowych, a one ciągle są najbardziej efektywne jeśli chodzi o całokształt. Elektryczne i im podobne są być może fanaberią dwóch dziesięcioleci.

A skoro o ściganiu się mowa to Jean Todt właśnie powołał Formułę E. Nie jest to bynajmniej nowy proszek do prania a całkowicie elektryczne bolidy przypominające te, które startują w F1. Pokazano ich umiejętności i potrafią nawet kręcić bączki. Wówczas przypominają małe modele sterowane radiowo, a te jak wiadomo również są na benzynę. I to ciągłe bzyczenie rodem z letniego grilla.

Ciekawostką nowej serii ma być przesiadanie się kierowców w czasie „tankowania”. Energii nie wystarczy na cały wyścig, ale przerwa nie będzie trwała kilku godzin. Każdy do dyspozycji będzie miał dwa bolidy, co wymusi zmianę samochodu. Nie brzmi to jak gwóźdź programu a jak kolejny odcinek telenoweli. Zmiany kierowców mamy choćby w Le Mans i nie są one szczególnie emocjonujące.

Namiastkę braku dźwięków lub ich syntetycznego sączenia z głośników mamy w nowym Clio. I z całą pewnością nie mam słuchu Leszka Możdżera, ale potrafię rozpoznać granie kilku garów. Bezsensowne aplikacje w Renault serwujące sztuczne dźwięki wprost z wydechu GT-R’a przypominają oglądanie własnych klejnotów przez lupę.

W czasach, gdy Testarossę kupowało się w salonie uchodziłeś za poważnego kierowcę, herosa. Dzisiaj najczęściej wyglądasz na kogoś bogatego, z mniejszą lub większą fantazją zależnie od marki i koloru. Nawet jeśli trzysta koni przekraczało twoje umiejętności drogowe chwytałeś byka za rogi i uczyłeś się jeździć. Zabawa była niesamowita mimo, że często kończyła się zadrapaniami i urwanymi spojlerami. Doświadczałeś tego, że żyłeś i obcujesz z czym nie do końca nazwanym, ale istotą, która czuje i potrafi się odwdzięczyć.

Dzisiaj w M Powet AMG Quattro DSG F-Sport wszystkie DSG, ESP i kontrola startu budują pewność, że jesteśmy dobrzy i szybcy niczym kierowcy wyścigowi. Szkoda tylko, że konfrontacja przyrodzenia wypada dość blado.

A to dowodzi jednej rzeczy, nie jesteśmy już drapieżnikami. Tereny łowne zamieniliśmy na wygodny fotel z kolekcji Paltrona Frau i ad vocem kominek elektryczny, nad którym nie wiszą już trofea. Te oglądamy już tylko w National Geographic.

Przepis jest prosty. Wysokoobrotowy silnik, prosta skrzynia biegów, dobre podwozie bez pneumatyki, w miarę niska masa i seksowny wygląd. Dostaniemy świetny samochód za ułamek ceny Veyrona. Nie potrzeba kolejnych technologicznych dowodów za cenę F40, F50 i FF do jazdy na co dzień, żeby się przekonywać jak możemy być szybcy na prostej. Chyba po raz pierwszy mniej znaczyłoby lepiej.