Kategoria: Felietony

Felietony motoryzacyjne.

Więcej znaczy lepiej. Chyba że jeździsz Mercedesem z wyjątkowo długą nazwą.

Pamiętam czasy premiery W220 i specjalnego na owe czasy wariantu AMG. Ponad pięciolitrowe V8 na początku generowało skromne jak na dzisiejsze czasy trzysta sześćdziesiąt koni mechanicznych, by po liftingu dobić do pełnych pięciuset. Ktoś jednak z inżynierów i kadry kierowniczej w Offenbach stwierdził, że to jednak zbyt mało i sześciolitrowe V12 sprawdzi się znaczenie lepiej. W ten sposób przekroczono magiczną… Read more →

Produkt 2.

Kojarzycie scenę z Avengers: Endgame, w której to Sokole Oko mówi do Czarnej Wdowy proszę nie dawaj mi nadziei? Dokładnie takie samo uczucie i słowa prześladują mnie w momencie premiery jakiegokolwiek modelu Alfy Romeo. Firma powinna być zamknięta lata temu, a każdy kolejny model to odwlekanie przedłużającej agonii marki, która nie ma niczego obecnie do zaoferowania. Tożsamość? Błagam, wszystkie podzespoły… Read more →

Produkt.

Zdaje się, że czasów, gdy mogliśmy wejść w zasadzie do jakiejkolwiek salonu dowolnej marki i wyjechać szybkim kompaktem, bezpowrotnie minęły. Na rynku nie ma już Mégane ani Clio RS. Focus RS odszedł w niebyt. Co prawda mamy jeszcze w miarę mocną reprezentację Audi w postaci S3 i RS3, Hyundaia, i20 N oraz i30 N, Volkswagena Polo GTI a także Golfa,… Read more →

Wszystko to brzmi jak całkiem dobry biznesplan.

Koncern Stellantis ani też żadna z jego marek nie radzą sobie zbyt dobrze. Co jest o tyle dziwne, że oferują całkiem niezłe samochody, które z powodzeniem nie tylko przypadłyby do gustu większości, ale także spełniły ich oczekiwania. Część z nich jest także ładna, jak choćby Peugeot 308, zwłaszcza na tle Golfa. Szczególnie skonfigurowany z pakietem GT, dzięki któremu wygląda naprawdę… Read more →

Klienci pragną czegoś innego, ale to właśnie ich chce Ford.

W Stanach Zjednoczonych mają muscle cary, które kosztują tyle samo, co Toyota Camry. Zaś w Australii coś, co nazywają UTE, czyli użytkowe coupe. Nie wiem, czy to kwestia tego, że u nich wszystko jest postawione na głowie bądź też za duża ilość Japanese Slipper ale bardziej to przypomina miejskiego sedana z odciętym tyłem i dospawaną paką. Oczywiście z V8 pod… Read more →

Dla wszystkich naprawdę byłoby lepiej, gdyby cztery razy cztery równało się pięć.

Z racji wieku, przestałem myśleć o zakupie supersamochodu. Gdy ma się odpowiednią ilość lat wysiadanie z Aventadora nie wygląda specjalnie godnie a na dodatek wbrew oczekiwaniom właściciela kobiety nie myślą o nim jak o playboyu. Paradoksalnie zaskarbi sobie atencję młodych chłopców, chcących posłuchać dźwięku jaki wydaje wolnossąca V12. Ale nie to jest głównym powodem. Są nim pieniądze. Tak, McLareny, Porsche… Read more →

Wolny i wściekły.

Odkąd za zwykłego Fiata 500 trzeba zapłacić sto tysięcy złotych, wybór droższego o sześćdziesiąt procent Abartha jawi się niemal jako niepozbawiony racjonalności. Elektryczny model jest całkiem żwawy i zapewni wystarczający zasięg by pojechać po bułki do sklepu za rogiem, a jakby tego było mało ma przyjemny dla oka wygląd. Każdy lubi „pięćsetkę”. Na dodatek to jeden z tańszych sposobów aby… Read more →