Collins Ben „Człowiek w białym kombinezonie” – recenzja.

Każdy z prezenterów kultowego już programu motoryzacyjnego napisał przynajmniej po kilka książek. Jednak raczej nikt nie spodziewał się, że za pomocą słów pisanych przemówi Stig. Może nie we własnej osobie, ale jako kierowca, który wcielał się w jego postać na potrzeby Top Gear.

Ben Collins wyjaśnia, że świat telewizyjnego show to nie tylko róże. Musiał wiele przejść, aby jeździć najszybszymi samochodami by wykręcić w nich jak najlepsze czasy. Opowiada nie tylko o tym, to tylko niewielki wycinek z ponad 400-stronicowej książki. Plus za to, że nie oczernia kolegów, tylko przekazuje najbardziej rzetelnie relacje w ekipie. Chociaż szkoda, że nie wyjawił większej liczby szczegółów zza kulis.

Zdecydowana większość traktuje o dwóch rzeczach. Jedną z nich jest wojsko oraz wszelkie treningi z tym związane. Coś co na długo zajmowało Collinsa musiało jednak ustąpić jego największej pasji, ściganiu się. Z pasją wspomina swoje starty oraz wszelkie trudy z nimi związane.

Lecz najbardziej urzeka sposób pisania. Niewielu mogłoby się spodziewać, że to będzie dobra książka. Może nie w kategoriach literackich, ale w dziedzinie rozrywki zasługuje na najwyższą notę. Świetny język, błyskotliwe paralele oraz ciekawe anegdoty doprawione są niejednokrotnie gorzką rzeczywistością. Dodajcie do tego humor oraz nazwijmy to niewyolbrzymianie a otrzymacie idealną książkę na jeden wieczór, tak bowiem absorbuje, że nie będziecie chcieli jej zamknąć nim nie dotrzecie do końca. A później całkiem prawdopodobne, że zapragniecie ją od razu przeczytać raz jeszcze. Właśnie taki efekt uzyskacie, gdy robicie coś z prawdziwą pasją.

****

 

zła – *, słaba – **, dobra – ***, bardzo dobra – ****, wybitna – *****

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *