Clarkson Jeremy „As i was saying…” – recenzja.

Brytyjczyk prowadzący do niedawna „Top Gear” nieodmiennie kojarzy się ze śmiałymi acz nieco niedorzecznymi tezami, robieniem sobie żartów ze wszystkiego i wszystkich, a także zwykłego wygłupiania się. I do tego każdy czytelnik jest przyzwyczajony. Niektórzy jednak mówią, że ma bardziej poważne podejście do życia.

Po pierwsze w tej książce nie ma nawet słowa o samochodach. Nie ma palonych gum ani hektolitrów benzyny. Są za to niemal wszystkie rzeczy, które nękają współczesne społeczeństwa. Sprawa ochrony środowiska, konflikt na Ukrainie i Bliskim Wschodzie i oczywiście kilkanaście innych. I o dziwo dywagacje Clarksona rzadko podszyte są ironią i chęcią wbicia szpilki. Są raczej przejawem troski obywatela świata, któremu zależy na tym by żyło się nie tylko lepiej, ale i łatwiej. Prawdę mówiąc to niezły materiał na program polityczny.

Naturalnie obok problemów autor serwuje również ich rozwiązanie. Nieraz na pierwszy rzut oka niedorzeczne, ale gdyby się nad nimi zastanowić o dziwo zaczynają nabierać sensu. To nie gotowa recepta, ale coś co zmusza to zastanowienia się i zgłębieniu tematu dla siebie, dzięki czemu mamy szansę uzmysłowić sobie pewne rzeczy, których do tej pory nawet nie zauważaliśmy.

Co zadziwia najbardziej Clarkson ciągle jest bystrym pisarzem, który potrafi zainteresować czytelnika. Nawet jeśli masz zapełnioną całą półkę jego książkami spędzisz nad tą pozycją kilka naprawdę udanych wieczorów. Ci, których wkurza jego uszczypliwość ujrzą w nim człowieka o sensownym podejściu do życia.

Ostatecznie to ciekawa książka aczkolwiek dość poważna, trudno znaleźć w niej humor. Przeczytanie jej jednak prowadzi do dość zaskakującej i nieco karkołomnej tezy, świat według Clarksona może być miejscem przyjemniejszym niż przypuszczacie.

****

 

 

zła – *, słaba – **, dobra – ***, bardzo dobra – ****, wybitna – *****

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *