Szybka prosta – Mitsubishi Outlander PHEV.

Nadwozie: Samochody japońskiej marki nigdy nie błyszczały pod względem stylistycznym. Nie inaczej jest z Outlanderem w wersji kichającej. Gabarytowo przypomina wagon kolejowy, długi, wysoki oraz wąski, a design przywodzi na myśl Pajero Sport z przełomu wieków. Co prawda ma parę błyskotek, ale daleko mu do majstersztyku, co dla paru klientów może być wręcz zaletą.

Wnętrze: Deska rozdzielcza jest prosta, solidna i niezwykle funkcjonalna. Niestety wygląda jakby miała już dziesięć lat z okładem, a producent żeby ją uatrakcyjnić dodał kilka świecidełek. Bagażnik jest spory, podobnie jak kabina, która pomieści nawet do siedmiu osób. Zatem jeśli przedkładacie treść nad formę, Outlander powinien spełnić wasze oczekiwania z nawiązką. Aczkolwiek przyciski do podgrzewania siedzisk sprzed chyba dwóch dekad zdecydowanie zasługują na lifting.

Silnik: Napęd hybrydowy w pierwszej kolejności preferuje silniki elektryczne, dzięki czemu będzie przemieszczać się cicho, ale niekoniecznie ekonomiczne. Ładowanie ze zwykłego gniazda być może kosztuje tyle co dwa piwa, ale już skorzystanie ze stacji szybkiego ładowania zwiększy tę kwotę niemal czterokrotnie. W zamian otrzymacie mniej niż pięćdziesiąt kilometrów zasięgu. Ratunkiem nie jest również silnik benzynowy, bowiem mocy ma mało, rozwija ją leniwie, a bezstopniowa skrzynia CVT sprawia, że wyje niemiłosiernie.

Podwozie: Rozwiązaniem zatem jest spokojna jazda, szczególnie że zawieszenie ustawione jest na komfort, usypiający komfort. Niby to rodzinny suv, którego priorytetem jest wygoda, praktyczność i ekologia, ale wzbudzanie w kierowcy pewności prowadzenia, które nawet nie musi mieć nic wspólnego ze sportem, byłoby nie tylko miłym akcentem, a w zasadzie koniecznością poprawiającą bezpieczeństwo czynne.

Werdykt: Zwykły Outlander bez technologii hybrydowej kosztuje blisko sto trzydzieści tysięcy złotych, co wydaje się rozsądną kwotą jak za taki samochód, pod warunkiem, że zaakceptujecie jego „wiekowy styl”. Tchnięcie pod maskę ducha nowoczesności oraz ekologii podniesie jego cenę o połowę. A to generalnie bez sensu, bowiem różnicy w cenie pewnie nigdy nie odrobicie, a poza tym pozostaje w sprzeczności z „wiekowym stylem”.

**


zły – *, słaby – **, dobry – ***, bardzo dobry – ****, wybitny – *****

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.