Kup Golfa. Albo 911. Albo Panamerę.

Podobno jedyną pewną rzeczą w tym grajdole to to, że wszystko się ciągle zmienia, nic nie jest takie jak 10 lat wcześniej. Postęp, dążenie do doskonałości. Patrząc przez pryzmat tak bardzo zmieniającej się motoryzacji również nie odnajdziemy ducha dawnych samochodów. Średnio co 5 lat mamy nowy model, a mniej więcej w połowie tego okresu następuje face lifting, który wedle zapewnień producentów sprawia że auto jest nowe i świeże, tak jak Madonna po botoxie. Tak więc jeśli kupujesz w tej chwili nowy samochód to jestem całkiem pewny, że w czasie gdy wpisujesz numer konta dealera w przelewie właśnie wprowadzają nową wersję Twojego „nowego” samochodu. Co możesz zrobić z tym fantem? Jeśli kupujesz Golfa to jesteś całkiem bezpieczny, tak jak i Twoje pieniądze. Na tym mógłbym skończyć moje marudzenie i dokończyć sześciopak Guinessa, ale świat właściciela Golfa jest tak interesujący i pełen wrażeń jak karpia pływającego w beczce przed świętami. I tak wiesz, że skończysz na masełku.

Jednakże jeszcze jedno auto, które mimo upływu lat nie zmieniło się ani o lusterko. Tak, jest niemieckie. Nawet ma tego samego przodka co Golf. Porsche 911. Samochód, który dzieli świat bardziej niż religie, pieniądze, kolor skóry i orientacja seksualna razem wzięte. Można je nienawidzić albo darzyć uczuciem tak gorącym jak jej hamulce po rundce po Zielonym Piekle. Tak wiem co powiecie, że w porównaniu do Ferrari 911 jest brzydka jak niemiecki sznycel, że GT-R łoi jej nadwozie na Nurburgringu, ma silnik po złej stronie i wygląda tak jakby wyjechało z fabryki 40 lat temu. Cóż, do tej pory sam tak myślałem i muszę przyznać, że Ferdinand Porsche całkiem dobrze to wykombinował. Owszem od supersamochodu oczekujemy emocji i radości. Jednak kiedy będziecie mieli Ferrari bądź Lamborghini będziecie w najlepszym wypadku w samym centrum kryzysu wieku średniego. Wierzcie mi, że wysiadanie z auta zawieszonego 5 mm nad ziemią nie wygląda godnie. Poza tym będziecie postrzegani jako właściciele niezbyt hojnie obdarzeni przez naturę, a to nie pomaga w wyrywaniu lachonów. Co prawda może spotkasz kogoś, ale będzie bardziej zainteresowana Twoim samochodem i po miesiącu odejdzie z połową Twoje portfela. Supersamochody nie sprzyjają pożyciu intymnemu. Chyba że jesteście homoseksualistami, w takim wypadku sprawdzają się znakomicie. Za każdym razem, gdy zatrzymacie się w Californii lub Gallardo otoczy Was wianuszek omdlewających mężczyzn i chłopców. Poza tym w każdym z nich zginiecie na najbliższym skrzyżowaniu, ponieważ dzięki olśniewającej i aerodynamicznej linii jedyne co zobaczycie to napis Scania 10 cm przed swoim nosem.

911, której premiera miała miejsce 4000 lat temu,  zawsze była szybka i niebezpieczna. Z czasem jednak zaczęła być bardziej komfortowa i cywilizowana. Mimo tego zawsze wyglądała identycznie jak poprzedni model, co w dzisiejszych czasach może być zaletą. Wszystkie 911 świetnie radziły sobie na torze, jednak ze względu na swoją narowistość i rozkład mas była raczej nie praktyczna w rajdzie po bułki. Jednak nowy model jest całkiem inny. Bez obaw możecie nim ustanowić nim nowy rekord prędkości województwa mazowieckiego, przejechać Col de Turini z gazem w podłodze, a potem spokojnie wrócić nim do domu. Wszystko jednym samochodem. Co prawda nie zabierzecie nim przyjaciół ani żadnych bagaży. Ledwo wystarczy miejsca dla szampana, którym będziecie świętować  pokonanie okrążenia o 0,000000003 sekundy szybciej.

Teraz jednak jest wybór. Możesz kupić rewelacyjną Carrerę S, ale jeśli zależy Ci na dużym wnętrzu i bagażnikowi większemu niż własna kieszeń kup Panamerę. Nie, nowe Porsche nie jest osobnym modelem lecz 4-ro drzwiową 911. Wreszcie możesz zawieźć swojego syna do szkoły. Być może Panamera nie wygląda jak Jessica Alba, ale jest niewiarygodnie szybka. I póki Aston Martin nie wypuści Rapide’a, a Lamborghini Estoque nie ma żadnej konkurencji.

Pewnie powiecie, że 4-ro drzwiowe nadwozie nie jest wystarczająco zwariowane i bardziej kojarzy się z rodzinną limuzyną. Owszem, ale z doświadczenia wiem że sportowe auto powinno mieć silnik z przodu, duży bagażnik i jak najwięcej miejsca w środku, a Panamera spełnia te wymagania idealnie. A w wersji Turbo skopie tyłek wielu droższym i szybszym samochodom. Może posądzą Was o brak gustu jeśli kupicie Panamerę, ale wtedy zredukujecie na dwójkę i wciśniecie gaz w podłogę. To Wam wynagrodzi wszystko. No, chyba że wolicie Golfa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *