Szybka prosta – Mercedes GLE 300d 4Matic.

Nadwozie: Jeszcze kilkanaście lat temu i więcej niemal śliniłem się do wszystkiego co wyprodukował Mercedes. Inne marki może potrafiły nakreślić coś ładniejszego, ale samochody z gwiazdą na masce miały to coś. Obecnie jawią się jako celebrytki lubiące błyskotki, słuchające zniewieściałych raperów pokroju 6ix9ine czy Lil pump. Największy komplement jaki mogę niestety powiedzieć o nadwoziu to fakt, że nadawałoby się idealnie do którejś z odsłoń Grand Theft Auto, bowiem w zasadzie wygląda jak chińska kopia.

Wnętrze: Przy okazji premiery BMW E65, które jest niemal pełnoletnie, każdy psioczył, że zamiast w samochodzie siedzi we wnętrzu laptopa. Z kolei każdy Mercedes, który miał premierę w okolicach roku 2020 ma deskę rozdzielczą przypominającą ścianę z telewizorami w sklepie RTV. Niektórych ucieszy zaawansowanie techniczne, na światłach nie trzeba już nawet zadzierać głowy tylko wystarczy patrzeć na wirtualne zegary, oraz liczne gadżety, o ile je najpierw kupią, innych rozmiękczy komfort, a pozostałych ukoją ociekające mlekiem i miodem materiały wykończeniowe.

Silnik: Co prawda jeszcze nie ma półtoralitrowego silnika jak CLS, ale niewiele większy diesel o mocy niemal ćwierć tysiąca koni mechanicznych bardziej nadaje się do statecznej jazdy. Nie jest tak aksamitny ani kulturalny jak choćby sześciocylindrowa jednostka, która bardziej przystoi luksusowemu suvowi marki premium. Jest dość wysilona, głośna i nie lubi zbytnio, gdy nadmiernie korzysta się z jej momentu obrotowego. Nawet nie jest specjalnie oszczędna, cięższe i mocniejsze X5 M50d pali w zasadzie tyle samo.

Podwozie: Pneumatyczne zawieszenie dość skutecznie ukrywa masę własną dobijającą do dwóch i pół tony, zapewniając niezrównany komfort na nierównościach. Może to ukłon w stronę amerykańskiego klienta, ale dla europejskiego serwuje dość nieprzyjemnie bujanie. Oczywiście da się pojechać w miarę szybko, gdzie przez cały czas czuwa zaawansowana elektronika, ale to odpowiednik miękkiego fotela niż kubełka.

Werdykt: Cena to nieco ponad tysiąc złotych za jeden koń mechaniczny. Mnogość dostępnych opcji powoduje, że tę kwotę można w zasadzie podwoić. Z jednej strony to relatywnie uczciwa cena jak za tego typu samochód, z drugiej zaś nie otrzymacie niczego specjalnego a pojemnością lepiej się nie chwalić. Nie jest też zbyt urodziwy, szybki czy też oszczędny. Zatem kupcie zwykłą Klasę E, jest znacznie lepsza i nie wywołuje tak ambiwalentnych uczuć jak lęborski Mercedes.

**


zły – *, słaby – **, dobry – ***, bardzo dobry – ****, wybitny – *****

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.