Tag: sport

Samochód tak twardy, że niepotrzebny Braveran.

Zbliża się okres wakacji, co nieodmiennie oznacza czas urlopów. Nieodłącznym elementem tego jest walka ze współpracownikami o konkretne tygodnie niebytu w pracy. Gdy żądni wolnego w wyznaczonym terminie już przegryziecie szyję przeciwnika omiatając do nienawistnym spojrzeniem przyjdzie czas na wybór, gdzie wyjechać tym razem. I to mnie nieodmiennie zastanawia. Na co dzień szarzy pracownicy biurowi chcą się stać gladiatorami, którymi… Read more →

By kupić Suzuki powinieneś być szczuplejszy od supermodelki i nie lubić samochodów.

Co prawda bliższe jest mi stwierdzenie dr House’a, że ludzkość jest przereklamowania, ale mimo to zdarza mi się rozmawiać z innymi homo sapiens. Te rozmowy nieodmiennie mnie zadziwiają. Nieistotna religia, filozofia, polityka, ochrona środowiska czy seks. Zdecydowanie bardziej intryguje mnie samochód, którym docierają na miejsce spotkania. Może jestem osobą z tytułu płyty Ani Dąbrowskiej, naiwnym marzycielem, ale lubię wierzyć, że… Read more →

Bądź jak żandarmeria wojskowa.

Zbliża się czas, który przez wielu jest jednocześnie uwielbiany i nienawidzony. Radość z kupowania prezentów razem z przepełnionymi centrami handlowymi albo latającymi paczkami Inpostu. Pyszne jedzenie połączone z obawą o przytycie. Radość razem ze zwiększoną liczbą samobójstw. Postanowienia noworoczne wespół z niewykorzystanymi karnetami na siłownię. Usilna praca kobiet przez kilkanaście dni by przed dwa odpoczywać. Okres przedświąteczny jest przepełniony absurdami… Read more →

Gdybym był tak samo męski jak Bogusław Linda jeździł bym Suzuki, nie Renault.

Lubię duże samochody. Nim ktoś z czytelników zacznie zarzucać mi rekompensowanie własnego ego dodam, że nie chodzi mi o amerykańskie ciężarówki. Bo czy takie na przykład Mondeo czy C5 to duże samochody? W moim mniemaniu bynajmniej. Miejskie samochody słabo sprawdzają się na autostradzie, ale te z segmentu D są niezłe między ciasnymi uliczkami. Argumenty, że mają większy promień skrętu albo… Read more →