Szybka prosta – Volkswagen Up!

Nadwozie: Czy wystarczy pomalować miejskie pudełko by nie wyglądało równie atrakcyjnie co sprzęt Indesit? W przypadku modelu Up! wybierając kolor niebieski z palety lakierów specjalnych, który mocno przypomina Miami Blue z Porsche transformujecie małego Volkswagena z jakiejś tam lodówki w model z gamy Retro ’50 firmy Smeg.

Wnętrze: Jedno z najobszerniejszych w klasie. No i nic nie odpada. Do tego przemyślane i ergonomiczne, chociaż pewnie za bardziej za sprawą małej ilości gadżetów. Kierowca wreszcie może sterować szybą pasażera przyciskiem z lewej strony a nie jak dotychczas mocno wyciągając prawą rękę. Plus za mnogość opcji, zarówno jeśli chodzi o wyposażenie jak i ozdoby.

Silnik: Diesel byłby bez sensu, a napęd elektryczny wydaje się sztuką dla sztuki. Na placu boju zostaje litrowy silniczek, który co prawda musi zmagać się z niewielką masą ale przy tym nie grzeszy mocą. Przyspieszenie jest mizerne, podobnie jak prędkość maksymalna, za to spalanie więcej niż akceptowalne.

Podwozie: Prowadzi się nieźle jak na mikrusa chociaż daleko mu do sprężystości czy puszczania do kierowcy oka na wirażu. Układ kierowniczy jest taki sobie, podobnie jak całe wyczucie samochodu. Do miasta i dla kogoś kogo nie obchodzi siła ciężkości w zakręcie będzie idealny.

Werdykt: Zwinny i solidnie zmontowany miejski samochód. Na tyle, że można trzaskać drzwiami a poduszki powietrzne nie wybuchną jak w Suzuki. Tyle tylko, że segment A dzisiaj staje się zbędny. Modele o oczko większe palą niewiele więcej przy dość niewielkiej różnicy w cenie. Ale jako modny gadżet z odpowiednim znaczkiem sprawdza się doskonale.


***

zły – *, słaby – **, dobry – ***, bardzo dobry – ****, wybitny – *****

Share and Enjoy !

0Shares
0 0

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *