Szybka prosta – Volkswagen Touareg.

Nadwozie: Największa klucha ze stajni VW, chociaż lżejsza o 200 kg od drugiej generacji i aż o 300 kg od pierwszej, ale to nadal kawał dużego i solidnego samochodu. Liczne chromy to ukłon w kierunku rynków azjatyckich ale w niebieskim wygląda jak element uzupełniający jacht a w czarnym będziesz wyglądał jak gangus.

Wnętrze: Dużo wszystkiego – miejsca, skóry, ekranów, gadżetów i nowoczesnych technologii. Fotele są rozkosznie wygodne. Obsługa systemów na początku nieco zbyt skomplikowana. Ekran większy niż w Macbooku i minimalnie skromniejszy od tego w Modelu S Tesli. Deska rozdzielcza jak w „Nieustraszonym”. To nie tylko najbardziej zaawansowany VW ale inne luksusowe suvy wyglądają przy nim niemal jak z poprzedniej epoki. Fantastyczne wyciszenie kabiny.

Silnik: Do wyboru benzyna i dwa diesle. Ten mocniejszy pozwoli wam mrugać długimi by Golf GTI zjechał wam z lewego pasa. Można jeździć o kropelce ale pogoniony zużyje i czternaście litrów. W środku brzmi nie najgorzej ale na zewnątrz, szczególnie po otwarciu maski, słuchać że to TDI.

Podwozie: W mieście manewrowanie ułatwi skrętna tylna oś. Zawieszenie bez problemu pozwoli wam łyknąć tysiąc kilometrów. Luźny szuter i kopny śnieg to dla niego prościzna. Na krętych drogach wyczujecie, że samochód próbuje walczyć z prawami fizyki ale wiele wynagrodzi wam precyzyjny układ kierowniczy. Plus za aktywne stabilizatory.

Werdykt: Startuje od 250 tysięcy ale załadowany opcjami po dach podwaja tę sumę, zatem cena nie jest dla ludu. Z drugiej strony to nowoczesny samochód, który oferuje więcej niżby można od niego wymagać. Czy jeszcze warto sięgać po Porsche?


****

zły – *, słaby – **, dobry – ***, bardzo dobry – ****, wybitny – *****

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *