Szybka prosta – Renault Koleos.

Nadwozie: Francuzki SUV ma gabaryty niemal przypominające szafę gdańską, a za sprawą linii stylistycznej marki został wzbogacony o liczne akcenty ledowe. O ile te zabiegi sprawdzają się w Megane czy nawet Thalizmanie to tutaj już niekoniecznie. Trzeba być wyjątkowo oddanym fanem Renault albo po prostu uznawać, że żaby idealnie nadają się na przekąskę by go polubić.

Wnętrze: Kabina jest pojemna, deska rozdzielcza ergonomiczna a większość materiałów jest miękka. Jednak to koniec zalet wnętrza. Wiele elementów poskrzypuje, pozycję za kierownicą ciężko nazwać wygodną, irytują niedoróbki a system multimedialny zaprojektował jakiś pół mózg. Dodatkowo stylistyka jest nudna jak flaki z olejem, a pojemność bagażnika nie imponuje.

Silnik: Dwulitrowy diesel wydaje się idealny do zapewnienia sprawnego napędu dla Koleosa. Niestety spora nadwaga, napęd na cztery koła oraz bezstopniowa skrzynia biegów skutecznie studzą jakiekolwiek zapędy, powodując, że jest zwyczajnie wolny. Co prawda oszczędny, ale to w żaden sposób nie wynagradza zakupu tej wersji.

Podwozie: Poza silnikiem i waszymi uszami również zawieszenie błaga o spokojną jazdę. Niby nic się nie dzieje, ale Koleos nie wzbudza zaufania w zakręcie, zawieszenie jest zbyt miękkie chociaż ma to swoje plusy w wybieraniu nierówności. Naturalnie nie ma być sportowy, ale przeważnie zachowuje się jak rozmoczona bułka, a powiedzieć o układzie kierowniczym, że jest mało komunikatywny to nic nie powiedzieć.

Werdykt: Na pocieszenie zostaje fakt, że wyposażenie jest kompletne a cena jaka przyjdzie wam zapłacić za kawał samochodu jest wyraźnie niższa niż u konkurencji. Co z tego, gdy w zasadzie niczego nie robi specjalnie dobrze. Na dodatek sprawia wrażenie niedopracowanego, a wówczas robi się przeraźliwie drogo. Jeśli wybierzcie cokolwiek innego to choć trochę będziecie zadowoleni.

*


zły – *, słaby – **, dobry – ***, bardzo dobry – ****, wybitny – *****

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.