Nawet po Geriavicie są lepsze jazdy.

Powoli kończy się festiwal koni mechanicznych i następuje zmierzch przyspieszenia i wysokich prędkości maksymalnych. Po nudnych i w większości wolnych samochodach z lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku przyszedł czas coś co sprawiało, że codziennie chciało się z uśmiechem zejść do garażu i na pełnym gazie popędzić do pracy.

W czasie, gdy ekologia i komfort stają się głównymi kryteriami przy konstruowaniu nowych modeli zdaje się, że młodzi duchem zostali bez wyboru. Sytuacja wygląda jeszcze gorzej w przypadku osób nieco starszych.

Niemal zawsze można dostrzec dostojnie sunące małżeństwo w doskonale zachowanym samochodzie. Choćby miał zwykłe kołpaki z dyskontu, czarne, nielakierowane zderzaki i był słabo wyposażony nie uświadczycie na nadwoziu grama rdzy. Wręcz przeciwnie, całość będzie wyglądała jakby przed chwilą zjechała z linii montażowej. Przekrój jest spory, stare Corolle, Swifty, Seicento czy 626.

Wniosek jest z tego prosty. Nieco starsza młodzież wybiera samochody na długie lata, zatem muszą mieć ponadczasową linię, wypadać dobrze nie tylko w rankingach niezawodności ale także w realnych warunkach i nie kosztować zbyt wiele, co w dzisiejszych czasach wydaje się być niemożliwe. A może jednak?

Nissan, jako firma, został założony przeszło osiemdziesiąt lat temu. Zdawać by się mogło, że to producent o ugruntowanej renomie. Z pewnych względów tak nie jest. Oczywiście, dalej funkcjonuje jako ktoś, kto tworzy samochody, w których tylko nalewa się benzyny. Mają kilka niezłych terenówek i dwa modele sportowe. Jednak to w zasadzie wszystko. Nie pomógł mariaż z Renault i na początku nowego tysiąclecia marka z Jokohamy przespała okres, w którym mogła rozkwitnąć niczym wiśnia.

Na początku było zarzucenie produkcji pancernej Almery. To samo zrobiono z Primerą fundując klientom kapryśny i futurystyczny nowy model. Pozostał jednak filar w postaci Micry, na którym mimo to dużego majątku firma nie zbije.

Osobiście Micrę pamiętam z dwóch powodów. Pierwszym jest mały, zwinny i wyjątkowo nudny samochód miejski, który wywołuje fizjologiczny stan odrętwienia organizmu, spowalniający procesy życiowe. Mówiąc krótko ten kto na nią spojrzał zapadał w zimowy sen, który trwał przez wszystkie pory roku.

Drugie wspomnienie do kabriolet krzyżówki kilku gatunków fauny, czyli oczy żaby i koloru pawianowego. Słowem trzeciej generacji w wersji Coupe+Cabrio o różowej barwie. Przyznacie, że to niezbyt udane podłoże na sukces.

Obawiam się, że kolejna Micra nie będzie miała lekko. Mimo liftingu nadal wygląda jak potomek Daihatsu Copena. Nie każdy musi produkować samochód o zawadiackiej stylistyce, ale mały Nissan potrzebuje papierowej torby. Jest brzydki. Niewielkie, napuchnięte nadwozie wywołuje uczucie takie jak chory chomik, jest wam go żal. Japońskie samochody nigdy nie powalały pod względem designu, ale dzisiaj już nawet Koreańczycy są dalej.

Trochę lepiej wypada wnętrze. Co prawda nadal jest ciemne i wykonane z dość tanich w dotyku materiałów. Panel sterowania nawiewem wciąż przypomina klawiaturę starej Nokii 3660. Na plus trzeba odnotować montaż, nic nie poskrzypuje i pozwala trwać w przekonaniu, że ze starych, solidnych Nissanów coś pozostało.

Jak na niewielkie rozmiary miejsca w środku jest całkiem sporo. Nawet co roślejsi pasażerowie nie będą mieli problemów z zajęciem miejsca. Szkoda tylko, że siedzi się tutaj wysoko niczym na barowych stołkach. Kierowca za to doceni coś co dzisiaj jest towarem zdecydowanie deficytowym, czyli dobrą widoczność we wszystkich kierunkach. Słupki są cienkie a szklane powierzchnie na tyle duże, że nie trzeba montować studia telewizyjnego naokoło pojazdu.

Starej szkole hołduje również jednostka napędowa. To wolnossące 1.2 o zawrotnej mocy 80 koni mechanicznych. Momentem obrotowych nie grzeszy, skromne 110 Nm, co przekłada się na przyspieszenie sięgające blisko czternastu sekund do setki. W mieście wystarczy, ale jakiekolwiek wyprzedzanie wymaga odwagi połączonej z ułańską fantazją.

Żeby wykrzesać z silnika jakąkolwiek moc trzeba go kręcić dość wysoko. Na szczęście to lubi i powyżej 4 tysięcy obrotów czuje się bardzo dobrze. Szkoda tylko, że nie nadąża za nim pięciobiegowa skrzynia biegów, która z precyzją ma niewiele wspólnego. Plusem jest to, że mimo przedpotopowej konstrukcji, przynajmniej według dzisiejszych turbodoładowanych norm, spala małe ilości paliwa. Sześć litrów w mieście to dobry argument w wojnie samochód – autobus.

Zawieszenie zdecydowanie jest ustawione w sposób komfortowy. Dobrze wybiera wszelkie dziury i to mimo budżetowej konstrukcji w postaci belki skrętnej z tyłu. Szczerze mówiąc to w zupełności wystarcza, ale znowu tylko w jeździe miejskiej. Jazda w górach potrafi wywołać chorobę morską, ponieważ Micra pokonuje zakręty w iście motocyklowym stylu. Lubi się przechylać, a co gorsza blisko limitów prędkości dość słabo trzyma się drogi.

Minusem jest również układ kierowniczy. Działa przesadnie lekko, a w centralnym położeniu ma luzy niczym Star z milionem kilometrów na blacie. Jako zaletę trzeba odnotować mikroskopijny promień skrętu. Zawracanie na ręcznym nie jest potrzebne, a w miejscach gdzie konkurenci robią to na kilka razy Micra jest już daleko.

Najtańsza Micra to wydatek rzędu czterdziestu tysięcy. Topowa odmiana z kilkoma bajerami w postaci systemów bezpieczeństwa, automatycznej klimatyzacji, tempomatu, nawigacji i podłokietnika kosztuje o dwanaście więcej. Po dołożeniu kilku błyskotek jak choćby wiele dającego spojlera dostaniecie rachunek na blisko sześćdziesiąt tysięcy. Jeśli zatem nie jesteście miłośnikami Nissana ciężko wytłumaczyć tę sporą kwotę, mimo że w bazowej wersji jest tańsza o dobre kilka tysięcy niż konkurenci.

Czy zatem warto wybrać nową Micrę w starym stylu? Jednym słowem nie. Mimo konstrukcji przypominającej pierwszego Yarisa i zapewniającej niemal bezobsługowość samochód ma niewiele zalet. Jest nudny, wolny i wykonany z tanich materiałów. I nawet nie chodzi o to, że konkurenci są już w innym stuleciu. Po prostu na starość też dobrze jest się zabawić, a leki coraz droższe.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *