Felieton specjalny.

Podobno każdy z nas jest wyjątkowy, unikalny, specjalny. Każdy chce robić to czego wcześniej nikt inny nie robił. Wszyscy pragną być oryginalni i nietuzinkowi.  Madonna 20 lat temu robiła rzeczy, które nie śniły się nigdy innym artystą, ani wcześniej ani później. Teraz mamy Lady Gagę, która twierdzi że jest inna, lepsza tylko dlatego że włożyła sobie piórko w tyłek i założyła dziwne okulary przez które nic nie widać.

Podobnie jest z producentami samochodów. Weźmy na przykład wspaniałe GT3 RS. RS to lżejsza i szybsza wersja GT3, która jest lżejszą i szybszą wersją 911, która jest lżejszą i szybszą wersją VW Beetle. Chociaż tak naprawdę pierwszy Beetle był lżejszy, więc tylko szybszą wersją.

Jeszcze inną drogą poszedł Fiat sprzedając usportowione wersje 500-ki i Grande Punto. Tyle tylko że to już nie są Fiaty. Nowe auta nazywają się Abarth 500 i Abarth Grande Punto. Zatem możemy oczekiwać, że skoro zmieniono im imiona będą zupełnie innymi samochodami niż ich bardziej plebejscy bracia. Koncern z Turynu zmodyfikował nieco komputer silnika, założył większe felgi i zmienił nieco wnętrze, co sprawiło że mamy do czynienia z zupełnie innym samochodem, nieprawdaż? Może zmienił się nieco ich charakter, ale to nadal Fiaty. Jeśli do Pandy wrzucimy V8-kę to nadal będzie to Panda, a nie Ferrari.

Skoro mowa o Ferrari. W swojej ofercie mają specjalną wersją F430. Nazywa się Scuderia, co oznacza drużyna, zespół. Nie brzmi to zbyt wyjątkowo. Zostawiając głupią nazwę pewnie pomyślicie, że siedzenia pokryte są skórą z diabła tasmańskiego, przyciski z jakiegoś ultra lekkiego materiału z Marsa, a silnik ma milion koni mechanicznych. Otóż nie. Wszystko co dostajemy to 20 KM więcej, 0,5 s do setki i 9 km/h do prędkości maksymalnej. Brak materiałów wygłuszających, radia, klimatyzacji i nawigacji satelitarnej dostajemy gratis. Pozwala to zaoszczędzić 100 kg. Pewnie sądzicie, że to wpłynęło na obniżenie ceny, ale nie. Standardowa wersja kosztuje 220 tyś. euro podczas gdy Scuderia  250.  I nie pomaga tutaj nawet to, że sam Michael Schumacher pomagał przy strojeniu samochodu. Po prostu jeśli wydajemy kilkanaście bądź kilkadziesiąt tysięcy więcej na model, który i tak jest niezły powinniśmy czuć jego niezwykłość, wyjątkowość, a tak nie jest.

Jednak chyba najbardziej oszukani będą ci którzy wydali 1,2 mln euro (bez podatków) na najszybsze, najmocniejsze ultra Lambo. Cóż, możemy tylko współczuć tym beznadziejnym idiotom. Lamborghini samo strzeliło sobie w kolano i zaprezentowało nowe „stare” Murcielago, które ma 670 KM (w porównaniu z 650 KM z Reventona), może pędzić 342 km/h (odpowiednio 340 km/h) i przyspiesza od 0 do 100 km/h w 3,2 s (3,4 s). Pewnie pomyślicie, że takie Murcielago kosztuje przynajmniej 1,5 mln. Nic bardziej błędnego. Wyobraźmy sobie sytuację jak w reklamie kart kredytowych. Do stojącego na czerwonym Reventona podjeżdża Murcielago LP 670-4 SV po czym zostawia go w tyle na pierwszej prostej, a następnie powiększa przewagę na kombinacji prawych i lewych (wszakże jest także lżejsze – 1565 kg przeciwko 1665 kg). Następuje ściemnienie, a Boguś Linda mówi: „Reventon – 1,2 mln euro, Murcielago 1,5 mln zł, mina właściciela Reventona na światłach – bezcenne”.

Zatem jeśli jesteś wyjątkowy lub chcesz żeby tak cię postrzegali wyrzuć ze swojego samochodu siedzenie kierowcy, wybij wszystkie szyby, urwij lewe lusterko (prawe może każdy więc nie będziesz oryginalny), zmień logo i naklej żółtą karteczkę samoprzylepną z napisem „Special” na podwoziu, tak żeby wszystkie koty i mrówki mogły cię podziwiać. Dzięki temu wartość twojego samochodu wzrośnie o jakieś 14 groszy, za to twoje ego będzie tak wielkie jak opcjonalne skrzydło do Murcielago za 6000 euro.

Ten felieton, jako że jest specjalny został napisany specjalnym piórem na specjalnej kartce papieru. I w ogóle jest specjalny.

 

PS: Dobra wiadomość dla następnych idiotów. Lamborghini przygotowało otwartą wersję Reventona za 1,3 mln euro. Osiągi: 3,4 s do setki i tylko 330 km/h prędkości maksymalnej.

PS: Ciekaw jestem kto wyłoży 368 tyś. euro (czyli pułap SLR-a, Carrery GT i opisywanego wyżej Murcielago) na Toyotę, przepraszam, znaczy na Lexusa LFA. Za tyle samo, tylko w złotówkach, dostaniemy Datsuna GT-R o niemal takich samych osiągach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *