Clarkson Jeremy – „Świat według Clarksona. Jeśli mógłbym dokończyć…” – recenzja.

Brytyjski dziennikarz na przestrzeni lat zdążył nas przyzwyczaić do nierzadko mało wysublimowanego poczucia humoru, celnych spostrzeżeń oraz nieszablonowych rozwiązań problemów, które na co dzień bywają niekiedy tylko zauważane.

Wydał blisko dwadzieścia książek, które traktowały o samochodach bądź problemach tego świata. Dlatego łatwo było zrecenzować każdą z nich. Ten sam humor, kąśliwe uwagi i na koniec całkiem realne rozwiązania. Proste, łatwe i przyjemne.

Jednak ostatnia książka Clarksona jest nieco inna. To nadal zbiór felietonów napisanych w ostatnich latach, ukazujących punkt widzenia autora. Przekrój jest doprawdy szeroki, polityka, imigracja, ochrona środowiska, jednym słowem poważne tematy. I dziennikarz na ogół robił sobie z tego niezłe jaja, ukrywając pod tym bardziej poważne oblicze.

Tym razem jest nieco inaczej. Humor nadal sypie się gęsto, jednak teraz Clarkson uderza w bardziej poważne tony. Już nie jest tak prześmiewczy, ambitny lecz beznadziejny a nieco… poważny. Coś, czego do tej pory nikt o nim nie napisał. Zamiast kolejnej salwy śmiechu, wywołanej nietypowym i niepopularnym stwierdzeniem mamy dość ciężkie podejście do tematów trapiących obecny świat. Owszem, ostry dowcip pozostał, ale teraz jest używany z większym umiarem. Przytyki nie są rozdawane na prawo i lewo, lecz z większą rozwagą.

Nie zmienia to faktu, że autor nadal jest bacznym i jednocześnie cynicznym obserwatorem świata. Książka nadal jest dobra, osiągając wyżyny niedostępne dla celebryckich wypociń. Można dobrze się przy niej bawić, aczkolwiek nie jest już tak łatwą, przystępną czy niezobowiązującą lekturą. Clarkson zwyczajnie był na zabiegu zwanym manicure, który odrobinę stępił jego pazury, jednak nie spiłował zawadiackiego stylu pisania.


*****

zła – *, słaba – **, dobra – ***, bardzo dobra – ****, wybitna – ****

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *